Prof. Włodzimierz Bernacki O naprawę rzeczypospolitej

Włodzimierz Bernacki
politolog, Uniwersytet Jagielloński

Dziękuję za tak ogromny kredyt zaufania, jakim obdarzyliście mnie Państwo podczas ostatnich wyborów parlamentarnych. Chcę być z Państwem w stałym kontakcie, dlatego proszę śmiało pisać i dzwonić do moich biur poselskich, abym mógł podejmować interwencje.

Newsletter:

Dopisz się do newslettera

Ochlokracja, czyli zerwanie więzów z bestii ludzkiej

14-01-2014

 Ochlokracja, czyli zerwanie więzów z bestii ludzkiej  

 

Społeczność europejska w początkach wieku XX ogłosiła zwycięstwo nad światem przyrody. Znamieniem tryumfu był gwałtowny rozwój przemysłu ciężkiego, a zwłaszcza chemicznego. Człowiek począł wykorzystywać w przemyśle materiały dotychczas nie istniejące w naturze. Wielkie elektrownie dały Europejczykom poczucie niezależności od pory dnia, czy poru roku. W opinii jednego z najwybitniejszych socjologów polskich Floriana Znanieckiego stać się tak mogło przede wszystkim dzięki zmianie roli społecznej wynalazcy. Dotychczas pełniąc rolę podobną do maga, czy czarnoksiężnika, teraz dzięki sprawności technologicznej jego pojedyncze pomysły zostawały błyskawicznie przetwarzane w wielką masę towarową. Co więcej każdy kolejny wynalazek implikował następne - każdy nowy postęp  powiększał środki do dalszych postępów. Tak wielkie przyspieszenie musiało zrodzić wzrost ogólnego poziomu życia.

            Na nad wyraz wysoki poziom wspięła się sztuka będąca wg Znanieckiego najbardziej arystokratyczną w dotychczasowym rozwoju cywilizacji ludzkiej. Podobnie gwałtownemu rozwojowi na zupełnie nowym poziomie uległa wiedza. Zatraciła, podobnie jak sztuka, swój dworski charakter. Wzbijając się na wyżyny rozwoju stała się jeszcze bardziej dynamiczna w swym pochodzie ku coraz ciaśniejszym obszarom nieznanego.

           W opinii Znanieckiego jedną z przyczyn tak gwałtownego postępu było odrzucenie uroszczeń filozofów co do możliwości ujęcia całkowitej i gotowej prawdy.  Względność wszelkich prawd ludzkich, tak korzystna dla rozwoju technologicznego i naukowego, okazała się nad wyraz niebezpieczna w życiu społecznym, bowiem godząc się na nań zerwano więzy bestii ludzkiej.

 

Kult bogactwa

            Zasada relatywizmu i wolnej twórczości tak istotna dla procesu twórczego jest daleko niewystarczającą dla mas, bowiem o ile artysta, naukowiec, czy przemysłowiec potrafią narzucić sobie pewnego rodzaju samodyscyplinę, o tyle człowiek mas zmuszony jest owej dyscypliny poszukiwać samotnie. Jest to zadanie z góry skazane na niepowodzenie. Dlaczego? Robotnik jest tylko częścią maszynerii technicznej, zatraca on swą zdolność, jako narzędzie do innych celów kulturalnych. W tej sytuacji naturalnym staje się dążenie pojedynczego człowieka do zaspokojenie zwierzęcych potrzeb, a zatem przyjęcie za podstawowy wyznacznik postępowania - kryterium przyjemności i przykrości. Pęd w kierunku zapewnienia sobie oraz bliskim „godziwej” egzystencji, w czasach permanentnej rewolucji przemysłowej zamienia się w kult bogacenia się. Zjawiska nad wyraz niebezpiecznego ze względu na upowszechnienie się  w świadomości społecznej „nowoczesnego” sensu pojęcia bogactwa. O ile jeszcze w wieku XIX bogactwo utożsamiane było z tezauryzacją, z gwarancją stabilności, z biernym używaniem, o tyle w  wieku XX  nie tylko bogacenie, ale i samo bogactwo stało się procesem i to procesem dynamicznym. Ideał bogactwa został prawie całkowicie uniezależniony od zadowalania potrzeb wyższego rzędu. Bogacenie tak pochłonęło bogacących się, że zabrakło im czasu na to, aby mogli zatrzymać się w tej wielkiej gonitwie i spożytkować choćby część nagromadzonych środków.

 

Kult łopaty

            Dla części, mniej operatywnej w drodze do zamożności, w sukurs przyszli politycy propagujący hasła równiejszego podziału bogactwa. W wieku XX hasła te stały się bardzo nośne ze względu na zanik pozytywnej relacji pomiędzy pozycją w strukturze społecznej, a statusem majątkowym. Dla przeciętnego człowieka trudnym do rozróżnienia stało się bogactwo niezbędne dla rozwoju od bogactwa dla konsumpcji. Żądając dla siebie tego drugiego, postanowił zniszczyć to pierwsze, niszcząc tym samym podstawy dla prawidłowego rozwoju całego społeczeństwa. Kultem nowego społeczeństwa powoli stał się kult łopaty.

            Był on wytworem w takiej samej mierze egalitaryzmu jak i materializmu, a wyrażał się w dążności do wynoszenia pracy fizycznej na równi z pracą umysłową, a nawet wyżej. Powszechnym stało się przekonanie, iż tylko praca fizyczna przynosi wymierne, bo materialne efekty w postaci towaru. Przeciwnie, praca umysłowa jest całkowicie jałowa, a jej efekty niemożliwe do przeliczenia na brzęczącą monetę. Praca fizyczna nie jest wyimaginowanym wysiłkiem - praca mięśni i pot są równie mierzalne jak czas trwania natężenia biologicznego całego organizmu. Zasiadając w zaciszu swych gabinetów tzw.  intelektualiści śmią porównywać swe ślęczenie nad „papierami” ze znojem i trudem robotnika. Takie poglądy nie należały (i niestety nie należą) do odosobnionych, choć ich błędność była oczywista. Jeśli mimo wszystko, uznamy wyższość wysiłku fizycznego nad intelektualnym, to tym samym przyjmiemy, wedle Znanieckiego, że nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia w popularnym żądaniu wykształcenia ludu i nie ma powodu do wysiłków w celu popierania ogólnego umysłowego postępu ludzkości.

 

Ochlokracja

            Rysem charakterystycznym społeczeństw XX wieku jest nieuznawanie wyższości osobistej, a tym samym hierarchiczności każdej wspólnoty  Dla Znanieckiego wszelkie kryteria kształcenia i doboru osób na stanowiska zostały dostosowane nie do realnych możliwości, lecz do (wysokiego) poziomu ambicji ludzi niewykształconych. Głównym wymaganiem mas stało się żądanie, aby wszystko było współmierne do ich poziomu rozumienia.

            Tym, co ułatwiało stawiać tego rodzaju żądania, było wedle Znanieckiego rozpowszechnianie wiadomości o tych drobnych szczegółach życia ludzi wybitnych, w których jest podobny do pospólstwa. Co najbardziej interesowało społeczeństwo polskie w latach dwudziestych? Wydaje się, że to, co i dzisiaj. Z całą pewnością nie pomnikowe postacie w porywach swego geniuszu, a jeśli, to te same postacie lecz podglądane przez dziurkę od klucza w trakcie, gdy podejmują czynności najbardziej prozaiczne. A więc, wszyscy jesteśmy równi, skoro nawet wielcy tego świata są tak bliscy w swych zachowaniach pospólstwu. To wszystko sprawia, że każdy, kto czyta gazety, z naiwną bezczelnością dyskutuje i krytykuje polityczne czynności i poglądy, choć niewiele więcej wie o teorii zjawisk politycznych, niż o wyższej matematyce

            W tym kontekście arystokraci wieku XX zamiast tworzyć ideały i upowszechniać je wśród demosu, przyczyniają się do usunięcia z jego życia jakiegokolwiek systemu wartości. Dzieje się tak, bowiem demos zapominając o swych ograniczeniach intelektualnych narzuca swą wolę w dziedzinach zastrzeżonych dla arystokracji, arystokracja zaś stając się całkowicie bezwolną, dąży jedynie do zdobycia dla siebie jako grupy jak największych apanaży, stając się arystokracją pasożytniczą. Ku zadowoleniu ogółu pojawiły się pomysły relatywizujące etykę, określające ją mianem „etyki burżuazyjnej”, a więc stworzonej przez i dla burżuazji. Ba, nawet ogłaszające wszem i wobec istnienie nauki i sztuki burżuazyjnej!

            Diagnoza Znanieckiego dla Europy  brzmi jednoznacznie: demokracja odeszła w mrok zapomnienia jej miejsce zajęła ochlokracja czyli rządy motłochu! Żyjąc wyłącznie dla teraźniejszości, brutalnie pewni siebie w swej niewiedzy, ceniąc jedynie korzyści widzialne i bezpośrednie, nowi panowie świata, jak fellahowie egipscy, używać będą głazów z dawnych świątyń do budowy mieszkań dla siebie. Celem funkcjonowania wspólnoty państwowej stało się uzyskanie maksimum zadowolenia i powierzchownego podniecenia, a realizacja owych celów mogła dokonać się na drodze bądź imperializmu rasowego, bądź też rewolucji bolszewickiej.

 

Imperializm rasowy

            Po Wielkiej Wojnie (1914-1918) w Europie pojawił się zupełnie nowy typ nacjonalizmu, mającego charakter rasowy. Naród stał się przede wszystkim wspólnotą rasową, w drugim rzędzie wspólnotą polityczną, a dopiero na ostatnim, trzecim miejscu grupą kulturową. Piewcy tak rozumianego narodu, uznając prymat siły nad prawem, otwarcie manifestowali konieczność stosowania przymusu wobec wszystkich niepokornych. Było to tym bardziej uzasadnione, że najwyższą wartością stał się naród i jego dobro. Altruizm i wrażliwość wobec istniejącego zła, miały sens tylko w obrębie członków narodu (rasy) – pochylić się nad cierpieniem obcego stało się od tego momentu fanaberią i zbytkiem litości. Według Znanieckiego Europa wkroczyła w nową fazę rozwoju, w fazę ciągłych i wyniszczających wojen narodowych, tym bardziej tragicznych, bo zagrażających destrukcją nie tylko walczącym armiom, ale całym narodom. Jak się wydaje, z całą ostrością przewidział on zjawisko wojny totalnej.

 

Bolszewizm

            Wbrew upowszechnionym ówcześnie poglądom Znaniecki nie traktował bolszewizmu jak wytworu typowo azjatyckiego (rosyjskiego). Owszem, wskazywał na wpływy tatarskie, na ukształtowanie się wczesnego reżimu moskiewskiego, lecz zarazem podkreślał rolę wzorów pruskich, dominujących w  czasach Piotra I i Katarzyny II. Jedyną oryginalną, typowo rosyjską przyczyną terroru bolszewickiego był fakt przejęcia władzy przez grupy społeczne, nie posiadających minimum edukacji politycznej (nawet na szczeblu osady, parafii, uniwersytetu, czy cechu). Jak zauważył Znaniecki przyczyniło się to do powstania w społeczeństwie przekonania o tożsamości wyższości kulturalnej z uciskiem. Znosząc ucisk zerwano ciągłość kulturową – zaprowadzono kulturę terroru. Miejsce religii zajęła głęboka wiara w „naukowo” odkrytą nieuchronność zwycięstwa mas pracujących i nastanie komunizmu.

            Znaniecki przestrzegał: zasadnicze czynniki ruchu bolszewickiego istnieją w każdym społeczeństwie nowożytnym na zachodzie i wszędzie wywołać muszą proces społeczny, prawdopodobnie mniej szybki i bardziej skomplikowany, lecz w ostatecznym rezultacie  równie niszczącym.

            Niestety, jak pokazała historia, Znaniecki niewiele mylił się tak w diagnozie – kryzysie cywilizacji zachodniej, jak i w przewidywanych skutkach – narastaniu fali wojen na tle narodowym oraz zwycięskiego pochodu bolszewizmu przez całą Europę.

 

Florian Witold Znaniecki (1882-1958), polski socjolog, był wykładowcą na uniwersytecie stanowym w Chicago (1917-19, 1940-1950), a w latach 1920-1939 profesorem na uniwersytecie w Poznaniu kierując od 1921 r. założonym przez siebie Instytutu Socjologii. Do najbardziej znanych prac Z. Należą: The Polish Peasant in Europe and America (1918-20 - 5 tomów); Upadek cywilizacji zachodniej (1921); Wstęp do socjologii (1922); Socjologia wychowania (1930); Współczesne narody (1952).